

Pomimo trwającego zastoju na rynku nieruchomości, którego konsekwencją jest spadek cen mieszkań, potencjalni nabywcy nieruchomości mają obecnie duże problemy z uzyskaniem kredytów hipotecznych, zwłaszcza kredytów w walucie obcej. Na pomoc przychodzi opisywany już rządowy program "Rodzina na swoim". Jest to program preferencyjnych kredytów mieszkaniowych, realizowany w oparciu o przepisy ustawy z dnia 8 września 2006 r. o finansowym wsparciu rodzin w nabywaniu mieszkania.
Ustawa ta przewiduje, że małżonkowie oraz osoby samotnie wychowujące dziecko mogą ubiegać się o kredyt hipoteczny, którego połowę odsetek będzie przez osiem lat finansowało państwo. Dopłaty mogą być przeznaczone na pokrycie kosztów budowy mieszkania lub domu jednorodzinnego, a także na pokrycie wkładu budowlanego w spółdzielni mieszkaniowej. Źródłem finansowania tej pomocy jest Fundusz Dopłat w Banku Gospodarstwa Krajowego. Środki na dopłaty wypłacane są bankom, które podpisały z BGK odpowiednią umowę. Niestety w chwili obecnej jedynie kilka banków oferuje udział w programie "Rodzina na swoim".
Aby skutecznie ubiegać się o dopłatę do w/w kredytu należy spełnić kilka rachunków:
1 nabywana nieruchomość nie może przekraczać powierzchni 75 m2 dla mieszkania oraz 140 m2 dla domu jednorodzinnego;
2 cena zakupu nieruchomości, na który ma zostać udzielony kredyt preferencyjny, nie może przekroczyć kwoty stanowiącej iloczyn powierzchni użytkowej lokalu mieszkalnego lub domu jednorodzinnego i średniego wskaźnika przeliczeniowego kosztu odtworzenia 1 m2 powierzchni użytkowej budynków mieszkalnych w danym mieście;
3 nie można dysponować spółdzielczym lokatorskim prawem do lokalu, prawem najmu mieszkania od gminy ani prawem własności mieszkania lub domu, a w razie posiadania takiego prawa, przed przystąpieniem do transakcji, należy się go zrzec do sześciu miesięcy od podpisania aktu notarialnego nabycia nieruchomości.
Mając powyższe na uwadze (pkt.2), należy przypuszczać, że spadek cen mieszkań spowoduje, iż więcej osób będzie mogło skorzystać z kredytu z dofinansowaniem państwa.
W dalszym jednak ciągu problemem jest zdolność kredytowa potencjalnych kredytobiorców, gdyż banki wyliczają zdolność kredytową, nie uwzględniając dopłat.