

Obecnie każdy, kto zamierza starać się o kredyt hipoteczny staje przed dylematem: jaką wybrać walutę? Najbezpieczniejsze są w dalszym ciągu kredyty złotowe, choć są one nadal droższe od walutowych. Natomiast perspektywa wejścia Polski do strefy euro skłania wielu kredytobiorców do starania się o kredyt w euro.
O ile około 70proc. wartości udzielonych do tej pory kredytów hipotecznych denominowanych jest w szwajcarskiej walucie, o tyle w pierwszym kwartale 2009 roku drastycznie spadło zainteresowanie tymi kredytami. Duży wpływ na taki stan rzeczy ma zapewne polityka banków podyktowana kryzysem finansowym: wysokie marże, konieczność posiadania wkładu własnego, dokładniejsze badanie zdolności kredytowej, wymagane wyższe dochody, wycofanie z oferty kredytów walutowych.
Jednak z punktu widzenia kosztów, mimo powyższych trudności, kredyty walutowe nadal zachowują sporą przewagę nad kredytami złotowymi. To głównie zasługa bardzo niskich stóp procentowych w Szwajcarii i w strefie euro. Nie można jednak zapominać o ryzyku walutowym.
Podsumowując, specjaliści uważają, iż najbezpieczniej jest wziąć kredyt w złotych, choć i tu należy brać pod uwagę ryzyko stopy procentowej. Jeżeli jednak akceptujemy ryzyko kursowe, warto zastanowić się nad kredytem w euro. Zwłaszcza, ze zanim Polska wejdzie do strefy euro, przez dwa lata znajdzie się w tzw. systemie ERM2. W tym czasie rząd i bank centralny dostępnymi narzędziami dbać będą o utrzymanie kursu euro w określonym przedziale, na czym skorzystają posiadacze kredytów denominowanych w tej walucie. Ryzyko kursowe może być więc ograniczone, choć oczywiście nikt nie da na to gwarancji.